Hiroshima / Love

Reżyseria: Julia Holewińska

Termin premiery: 4 października 2019
Czas trwania: 1 godzina 40 minut
Bez przerwy
Spektakl grany na 1 piętrze w budynku bez windy

Hiroshima / Love to spektakl poruszający wątki nekro-podróży, ekologii, katastrofy, destrukcji, miłości i pamięci (lub jej braku). Kluczowym wątkiem tej opowieści jest spojrzenie na polityczny, ekologiczny, społeczny, historyczny i ekonomiczny kontekst atomu, a także ważnych dla kultury i ekosystemu katastrof i tragedii, jak te, które miały miejsce w Hiroszimie, Auschwitz, Fukushimie oraz w antycznych Pompejach.

Punktem wyjścia jest dla realizatorów wybuch bomby atomowej w Hiroszimie 6 sierpnia 1945 roku i powidoki wizji całkowitej destrukcji w dzisiejszym świecie, a także będący pewnie najciekawszym artystycznym przetworzeniem tego wątku film Hiroszima moja miłość (1959) Alaina Resnais. Po 60 latach od powstania filmu i 74 od wybuchu bomby, w sytuacji, gdy być może na nowo stoimy w przededniu konfliktu/wojny, gdy jednym z globalnych doświadczeń jest lęk, gdy kwestia katastrofy ekologicznej staje się kluczowym tematem, twórcy zadają pytania, co może znaczyć dziś ten splot.

Spoglądając wieloaspektowo na tę tematykę, realizatorzy tworzą na scenie fragmentaryczne i chwilowe archiwum destrukcji. Równocześnie poddają refleksji doświadczenie, które stało się ich własnym udziałem i które równocześnie jest współcześnie częstą praktyką quasi-turystyczną: sytuację podróżowania do miejsc katastrofy – śladami zniszczenia / destrukcji. Jakie jest znaczenie tych nekro-podróży? Co jest w nich pociągającego? Czy chęć obcowania ze śladami śmierci może być taką samą podnietą, jak ta towarzysząca wybuchowi miłości?

Relatywizm towarzyszący kwestiom atomu skłania do refleksji nad bezpieczeństwem, aktywizmem, utopią pacyfizmu i szukaniem alternatywnych przestrzeni i filozofii.

Hiroshima / Love to także spektakl, w którym twórcy chcieliby przyjrzeć się paradoksalnej koincydencji ekologii, kapitalizmu i nacjonalizmu.

#POCZTÓWKAzJAPONII 1 | zapiski z prac badawczych

#POCZTÓWKAzJaponii 1 | zapiski z prac badawczychJulia Holewińska, Tomek Szerszeń i Radek Duda rozpoczęli w Japonii prace nad nowym projektem Biennale Warszawa. Ich teatralna instalacja audiowizualna będzie skoncentrowana wokół tematów nekroturystyki, katastrofy/destrukcji, archiwistyki, miłości i pamięci. Kluczowe odniesienia to atak atomowy na Hiroshimę oraz katastrofa elektrowni atomowej Fukushima Nr 1 (i współczesne powidoki wizji destrukcji) – odniesienia żywo obecne w narracji o obu miastach (w ostatnich dniach władze Hiroshimy stworzyły interaktywną mapę – projekt Hiroshima Peace Tourism – zawierającą trasy mające pomóc w poznaniu miejsc pamięci poza samą kopułą bomby atomowej w Parku Pokoju; głównym, często jedynym, celem dla około połowy turystów i turystek – bit.ly/HiroshimaInteractiveMap).Od dziś publikować będziemy autorskie „pocztówki” z prac i narracji badawczych, prowadzonych w tej chwili w Japonii przez twórczynię i twórców.POCZTÓWKA Nr 1 Rzeka Motoyasu – jedna z żywych świadków zrzucenia bomby na Hiroshimę, 6 sierpnia 1945 roku – w listopadzie woda opada i odsłania dno. Archeologia radiacji.#hiroshima #fukushima #necrotourism #scienceresearch

Opublikowany przez Biennale Warszawa Czwartek, 29 listopada 2018

#POCZTÓWKAzJAPONII 4 | zapiski z prac badawczych

#POCZTÓWKAzJAPONII 4 | zapiski z prac badawczychUczniowie w Hiroszimie zadają ważne pytania.#hiroshima #fukushima #necrotourism #scienceresearch

Opublikowany przez Biennale Warszawa Środa, 5 grudnia 2018

#POCZTÓWKAzJAPONII 5 | zapiski z prac badawczych

#POCZTÓWKAzJAPONII 5 | zapiski z prac badawczychTomioka, prowincja Fukushima. Granica strefy zamkniętej, ciągle skażonej. Bezwzględny zakaz wjazdu.#hiroshima #fukushima #necrotourism #scienceresearch

Opublikowany przez Biennale Warszawa Czwartek, 6 grudnia 2018

Informacje

Tekst kuratorski

Katastrofa nie zapowiada się, katastrofa wydarza się – dziś, u progu klimatycznej apokalipsy, słowa te brzmią nadzwyczaj wyraźnie. Czy wiedza o przeszłości może nas tu czegoś nauczyć? Czy i w jakim punkcie przewidywanie przyszłości łączy się z refleksją na temat minionych katastrof, z czytaniem z popiołów, których sens coraz częściej nam umyka?

Günther Anders, niemiecki filozof i antyatomowy działacz, w 1958 roku, a więc w kilkanaście lat po tragedii Hiroszimy, proponował zmianę punktu widzenia: od 6 sierpnia 1945 roku żyjemy w świecie „po końcu”, w nowej erze, która w rzeczywistości jest rozwleczoną w czasie globalną wojną, odwleczoną apokalipsą, którą widać najwyraźniej „z hiroszimskiego mostu”. Wydaje się, że refleksję Andersa możemy dziś odczytać głębiej niż tylko jako, charakterystyczny dla tamtej epoki, zimnowojenny lęk przed wyścigiem zbrojeń i niekontrolowaną ekspansją techniki. Dzisiejsza dyskusja o antropocenie i nieodwracalnych, dokonanych przez człowieka zmianach klimatu i krajobrazu, rzuca nowe światło na powojenne lęki, debaty i protesty spod znaku „No more Hiroshimas”.

Reakcją na ostrzeżenie wysłane światu 6 i 9 sierpnia 1945 roku (i wysyłane każdorazowo wraz z kolejnymi próbami jądrowymi, wraz z Czarnobylem i Fukushimą) nie jest tylko apokaliptyczny lęk, lecz raczej – co szczególnie znamienne – kapitalistyczna nań reakcja, która zniekształca charakter zagrożenia, zmieniając katastrofę w kolejną formę perwersyjnej, zapośredniczonej rozrywki, w lunapark atrakcji. W końcu, cytując słynne już słowa Frederica Jamesona, „łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec kapitalizmu”.

Nekroturystyka, czyli podróżowanie w miejsca katastrof, miejsca totalnego zniszczenia – takie jak właśnie Hiroszima i Nagasaki, Czarnobyl, ale także choćby nazistowskie obozy śmierci czy miejsca historycznych katastrof naturalnych (Pompeje) – ma więc podwójny charakter. Z jednej strony pozwala na moment zobaczyć w znakach przeszłości naszą możliwą (i prawdopodobnie nieuniknioną) przyszłość, z drugiej strony pokazuje, jak w soczewce, mechanizmy przemieniania ludzkiej (i nie-ludzkiej) destrukcji i pamięci o niej (a także jej terytorium) w kapitalistyczny, niekończący się spektakl, w którym wszystko – od obrazów Hiroszimy i Auschwitz, przez przestrzeń, aż po świadomość klimatycznej katastrofy – jest na sprzedaż.

Gdy w 1958 roku Günther Anders odwiedza Hiroszimę i IV Międzynarodowy Kongres Przeciw Bombie Atomowej i Wodorowej i na Rzecz Rozbrojenia, w zbudowanym kilka lat wcześniej hiroszimskim Muzeum Pokoju odbywa się pierwsza wystawa poświęcona pokojowemu użyciu energii jądrowej – decydujący moment, który miał popchnąć Japonię na drogę masowego jej wykorzystywania. Ta paradoksalna sytuacja, która – nie zapominając o rozróżnieniu między pokojowym i militarnym użyciem – doskonale oddaje niespójności pojawiające się w dyskusji wokół atomu. Patrzeniu na tę kwestię i ogólnie percepcji atomowych katastrof towarzyszy zawsze wielość niemożliwych do pogodzenia dyskursów, narracji i prawd. Dla przykładu Komisja Wiedeńska badająca katastrofę elektrowni Daiichi w prowincji Fukushima (11.03.2011) podaje – podobnie jak agendy rządowe – że w wyniku awarii zginęły dwie osoby i że do strefy wykluczenia mogą powoli wracać ludzie. Tymczasem niezależni eksperci, aktywiści i rdzenni mieszkańcy od kilku lat monitorują destrukcyjny wpływ promieniowania na zdrowie ludzi (nowotwory) i degradację ekosystemu; do tego dochodzi kwestia społecznego wykluczenia ofiar i stan ich zdrowia psychicznego. Prawda fizyków czy polityków nie musi być (i zwykle nie jest) prawdą tzw. „zwykłych ludzi”, czy działających w ich imieniu (czy rzeczywiście?) aktywistów.

1958 rok to również moment, w którym do Hiroszimy przybywa Alain Resnais, by kręcić film Hiroszima moja miłość (1959). Wraz z wcześniejszymi o kilka lat dokumentami Noc i mgła (1955) i Cała pamięć świata (1956) tworzą one spójną wypowiedź o relacji oficjalnej i prywatnej pamięci, globalnego archiwum i ludzkiej historii. W dwóch pierwszych filmach kamera odwiedza Hiroszimę i Auschwitz – miejsca naznaczone niewyobrażalnym cierpieniem i apokaliptyczną destrukcją. Resnais pokazuje powolną banalizację pamięci i jej rytuałów, jej deformację, niemożność znalezienia właściwego dlań języka. Zrównując w Hiroszimie prywatną miłosną historię kobiety z nieporównywalną z niczym do tej pory tragedią całego miasta, wskazuje nie tylko na prymat afektów w percypowaniu i pisaniu historii, ale również na pewną obsceniczność, towarzyszącą zawsze wielkim katastrofom i destrukcji. Obsceniczność, która dziś – za sprawą globalnego kapitalizmu – staje się zapewne już czymś trochę innym niż w uchwyconym przez Resnais obrazie.

Słynne, padające w filmie zdanie „Nic nie widziałaś w Hiroszimie” jest również pytaniem o obrazy katastrofy właśnie, o ich (nie)widzialność lub ich (nad)obecność. O krajobraz, który nie jest niewinny, lecz zostaje – czy w Auschwitz, czy w Hiroszimie, czy w Fukushimie – poddany nieustającym procesom kształtowania, politykom natury tym bardziej tam widocznym i tym bardziej paradoksalnym. Podobnie jak atom i jego oddziaływanie pozostaje czymś niewidzialnym dla nieuzbrojonego oka, tak również wiele procesów – politycznych, rynkowych, przyrodniczych – realizowanych jest w tych miejscach poza wzrokiem mieszkańca czy turysty.

Tradycja malarskiego przedstawiania siebie jako ślepca, autoportret w ruinie – oczywisty znak kryzysu reprezentacji – zyskuje dziś, w dobie postatomowych i klimatycznych lęków, nowy wymiar. Katastrofom – tej w Hiroszimie i Czarnobylu, ale również, jak świadczą relacje świadków, tej w Pompejach – towarzyszyło zaburzenie widzenia, niemożność właściwego ocenienia skali i charakteru wydarzenia. Czasem, jak w Czarnobylu czy w Pompejach, moment destrukcji stawał się pięknym, łudzącym widowiskiem, obrazem „nie-ludzką ręką stworzonym”. „Nic nie widziałaś w Hiroszimie”: to zdanie wydaje się dziś tak współczesne, że aż niemożliwe w swej aktualności. Równocześnie jest ono hasłem-wezwaniem do działania. Czy jednak nie spóźnionym?

To kolejny paradoks, że schron w fińskim Onkalo – najbezpieczniejsze miejsce na ziemi – przeznaczony jest do składowania odpadów jądrowych i nuklearnych. Czy właśnie to pozostanie po końcu, czy to jest ta „cała pamięć świata”, której Alain Resnais szukał w przepastnych bibliotekach? Jednak czy archiwum będzie istniało po całkowitej zagładzie? I co zrobić z napromieniowanym archiwum? Pracujący w Onkalo naukowcy, badacze, filozofowie, artyści po długich debatach ustalili, że uniwersalnym znakiem, który – po końcowej apokalipsie – ostrzegać będzie niedobitki ludzkości lub kosmitów (jeśli istnieją) przed śmiertelnie niebezpieczną zawartością schronu będzie obraz oparty na Krzyku Edwarda Muncha. Gest przerażenia i rozpaczy.

Julia Holewińska, Tomasz Szerszeń

Udostępnij
Na tej stronie korzystamy z cookies. Polityka Prywatności