Zdecentrowana awangarda: (semi)peryferia kapitalizmu i historia powszechna

SYMPOZJUM

Analiza globalnych przemian społecznych i gospodarczych została w dwudziestowiecznych naukach społecznych zdominowana przez tak zwaną teorię modernizacji. Eksperci – od Daniela Lernera w latach 50. do Francisa Fukuyamy w latach 90. – twierdzili, iż świat jest na drodze do globalnej konwergencji i że „kraje rozwinięte pokażą krajom rozwijającym się ich przyszłość”, aby odwołać się do znanej marksistowskiej formuły (a jakże, lewica też romansowała z teorią modernizacji). Upadek żelaznej kurtyny i rozpad dawnego Bloku Wschodniego wydawał się potwierdzać tę śmiałą wizję.

Nawet pobieżne spojrzenie na współczesny społeczny i polityczny Zeitgeist dowodzi, jak złudne było to przekonanie. (Semi)peryferia kapitalistycznego systemu-świata– od Europy Środkowo-Wschodniej przez Indie i Filipiny po Brazylię – nie są skłonne do naśladowania Zachodu i podążania jego ścieżką rozwoju w kierunku nowoczesnych liberalnych instytucji. Mamy wręcz do czynienia z odwrotnym zjawiskiem: centrum przesuwa się coraz bliżej wzorców socjo-politycznej organizacji typowych dla peryferii; ilustruje to zwrot w stronę nacjonalizmu, rozmaitych form prymordializmu, rosnąca rola religii w życiu publicznym, rozsypujące się instytucje zbiorowego działania, coraz większy wpływ oligarchii i  zaufanie pokładane w autorytarnych sposobach rozwiązywania problemów społecznych – a to zaledwie kilka zjawisk z wielu towarzyszących współczesnej, globalnej prawicowo-populistycznej rewolcie. Przyszłość Londynu, Berlina czy Paryża zdaje się mieścić w Warszawie, Budapeszcie, Johannesburgu i Manili, a nie na odwrót. Oś socjo-politycznej awangardy, na szczęście i nieszczęście, została przemieszczona poza centrum. Nierzadko oznacza to, że peryferia wiodą prym w reakcji, jednak w emancypacyjnej i progresywnej walce podejmowanej na peryferiach kapitalizmu może też tkwić nadzieja.

Uczestnicy i uczestniczki sympozjum postarają się nakreślić mapę tego zmieniającego się krajobrazu ze szczególnym uwzględnieniem kondycji (semi)peryferyjnej. Tym samym szukać będą pojęciowych alternatyw dla terminów, które w coraz większym stopniu okazują się przestarzałe, jak „Trzeci Świat”, „kraje rozwijające się”, „postkomunizm” czy „postkolonializm”. Bez uciekania się do takich kulturalistycznych wyjaśnień i fantazji, jak „kultura ubóstwa” czy „wyuczona bezradność”, dyskusja będzie dążyła do zgłębienia uniwersalnego wymiaru współczesnego kryzysu, który w różnych miejscach na świecie manifestuje się w bardzo podobny sposób, niezależnie od kulturalnych czy społecznych uwarunkowań poszczególnych krajów bądź regionów.

Udostępnij
Na tej stronie korzystamy z cookies. Polityka Prywatności